wyszukaj
myśl dnia
Polskie dzieci w sieci - pedofilów i oszustów
Aż połowa z polskich dzieci, które korzystały z internetu dostała wiadomości o podtekście seksualnym - wynika z raportu ekspertów programu "Kids Online" opublikowanego przez Rzeczpospolitą. Dla porównania w Niemczech, tylko 10 proc. dzieciaków miało kontakt z pedofilami za pośrednictwem internetu.
W Polsce blisko 90 proc. dzieci, w wieku od 6 do 17 lat korzysta z sieci - to bardzo dużo, średnia w Europie to 75 proc. Co gorsza, przed komputerem są zostawione same sobie. - Niestety, większość dzieci korzysta z internetu bez kontroli rodziców. Zaledwie 28 proc. z nich zdecydowało się na zainstalowanie programu filtrującego treść, które uniemożliwiają dostęp do niebezpiecznych stron. Jeśli dziecko chce dotrzeć do zakazanego materiału, nic go przed tym nie uchroni - komentuje dr Lucyna Kirwil, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej i kierownik polskiego zespołu w programie EU "Kids Online". Dzieci, które korzystają z internetu bez kontroli rodziców, stają się łatwym celem dla pedofilów i internetowych przestępców. Statystyki, które pokazuje raport "Kids Online" są zatrważające. Połowa z małych internautów dostała za pośrednictwem internetu wiadomości zabarwione seksualnie. A jedna piąta dzieci spotkała się z osobami, które poznały w sieci. Większość z nich poszła na spotkanie z nieznajomym nie mówiąc o tym nikomu! Polskie dzieci są też narażone na cyberprzemoc, czyli zamieszczanie w sieci kompromitujących zdjęć i filmów. Dzieci bardzo często też podają swoje dane osobowe, bo nie zdają sobie sprawy, że ktoś może to wykorzystać.
Jak uchronić dziecko przed niebezpieczeństwami, które czyhają na nie w sieci? - Rodzice mogą zainstalować w komputerze programy filtrujące treść, które ograniczą dostęp do niebezpiecznych stron - podpowiada Łukasz Wojtasik, koordynator kampanii "Dziecko w sieci". - Coraz większe możliwości dają też narzędzia, w które wyposażone są systemy operacyjne. Możemy dzięki nim ustawić czas korzystania z komputera, zablokować dostęp np. do komunikatorów czy gier.
Jednak same zabezpieczenia to za mało. Według dr Kirwil, przy dużej ilości programów filtrujących dziecko jest bardziej chronione, ale tylko do pewnego poziomu. Jako przykład podaje Wielką Brytanię gdzie 80 proc rodziców korzysta z programów filtrujących, a mimo to zagrożenie dla dzieci należy do najwyższych w Europie. - Jeśli dziecko chce dotrzeć do zakazanego materiału, nic go przed tym nie uchroni - komentuje dr Kirwil.
Eksperci są zgodni: nic nie zastąpi rodziców, którzy powinni towarzyszyć dziecku podczas surfowania w sieci.
Po feriach w ramach "Kids Online" w całej UE ruszyły badania dotyczące korzystania przez dzieci z Internetu. - Wciąż nie mamy pełnych danych. Nie wiemy np., ile dzieci i w jaki sposób korzysta z Internetu za pośrednictwem telefonów komórkowych, a to zupełnie niekontrolowany dostęp - mówi Kirwil. Na podstawie tych badań zostaną opracowane wskazówki dla Komisji Europejskiej, które pozwolą regulować zasady poruszania się najmłodszych w sieci.
źródło: edziecko.pl
zdjęcie pochodzi z dziennik.pl

